Urząd Pracy we Lwówku Śl

sakura sasuke

04 stycznia 2010 godz. 18:27

Podwyższony zasiłek


O ponad 150 zł wzrósł zasiłek dla bezrobotnych. 717 zł przez trzy miesiące będą otrzymywały osoby, które od poniedziałku zarejestrują się w Urzędzie Pracy. Osoby zarejestrowane w roku 2009 nadal będą pobierać 575 zł.

Lwówku Śląskim co czwarta osoba nie ma pracy. Mimo to Powiatowy Urząd Pracy nie był w poniedziałek oblegany.

Podobnie sytuacja wyglądała we Wrocławiu. Na prawie 400 zarejestrowanych w poniedziałek osób tylko kilka celowo zwlekało, by otrzymać nowy, wyższy zasiłek. Jednak 150 zł to zdaniem osób bezrobotnych niewielka podwyżka.

Według najnowszych danych stopa bezrobocia na Dolnym Śląsku to nieco ponad 11%. Najwyższe bezrobocie było w powiatach: złotoryjskim, lubańskim, dzierżoniowskim, a najmniejsze w polkowickim, lubińskim i wrocławskim.

Eksperci zapowiadają, że bezrobocie będzie rosło. Na pocieszenie można jednak dodać, że w regionie nie zanosi się na żadne masowe zwolnienia.

Barbara Jaworska

http://ww6.tvp.pl/234,952359,1.view

Lokalne pociągi wracają na regionalne trasy

Do łask w całej Polsce wracają pasażerskie przewozy kolejowe na krótkich trasach. - W latach 90. uważane były za nieopłacalne - bo w całym składzie jechało po kilka osób.

Teraz samorządy wojewódzkie podpisują z kolejami porozumienia o reaktywacji tras i gwarantują im zapłatę za to przez najbliższe lata.

Urząd Marszałkowski w Katowicach podpisał niedawno z PKP Przewozy Regionalne aż 5-letnią umowę. Na jej mocy samorząd województwa śląskiego przekaże rekordową w skali kraju kwotę 510 mln zł na dofinansowanie ruchu oraz na odtworzenie dawno zapomnianych tras. - To pierwsza w kraju umowa pomiędzy samorządem i przewoźnikiem zawierana na tak długi okres. W pozostałych województwach podobne kontrakty zostały podpisane na dwa lub trzy lata - mówi Jacek Stumpf, dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Umowy z PKP Przewozy Regionalne podpisali na lata 2007-2009 marszałkowie takich województw jak lubelskie, lubuskie, łódzkie, małopolskie, opolskie, podkarpackie, pomorskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie. Nawet znacznie biedniejsze województwa, takie jak podlaskie czy warmińsko-mazurskie chcą wyasygnować ze swoich budżetów pieniądze na reanimację lokalnych linii. Wkrótce zostaną ogłoszone przetargi, które wyłonić mają przewoźników na lata 2009-2011.

W miarę jak rosną wpływy z podatków lokalnych (tylko w ubiegłym roku wzrosły one o ponad 34 proc.), przybywa połączeń na nieopłacalnych do niedawna liniach.

Dla mieszkańców ma to duże znaczenie. Odkąd w Nysie na Opolszczyźnie padł miejscowy przemysł, ludzie stracili nie tylko pracę, ale i nadzieję na nią. Nowy duch w nich wstąpił, gdy kolej powróciła na dawną trasę Nysa %07- Głuchołazy i dzięki temu wielu mieszkańców Nysy znalazło pracę tuż za miedzą, także w Czechach. Ale nie wszystkie samorządy, uruchamiając linie, zdecydowały się na współpracę z PKP. Niektóre wybierają przewoźników u naszych południowych sąsiadów.

Artur Zych, starosta lwówecki, chce podpisać umowę z czeskimi kolejami. Będzie ona wozić ludzi na trasie z czeskiego Trutnova przez Kamienną Górę, Jelenią Górę, Lwówek Śląski i Lubań do niemieckiego Goerlitz. Weekendowe połączenie ma ruszyć wiosną przyszłego roku. Firma Viamont, która chciałaby wejść, a właściwie wjechać, ze swoimi pociągami na tory kolejowe Dolnego Śląska, rozpoczęła już rozmowy z przedstawicielami PKP na temat wykorzystania torów.

- Czesi są tańsi także dlatego, że mają mniej rozbudowaną administrację - dodaje Artur Pawłowski z Towarzystwa Miłośników Kolei. - Z nimi łatwiej i szybciej można się dogadać.

O własnej kolei, niezależnej od PKP, myślą także władze powiatu kłodzkiego. Wspólnie z przedstawicielami urzędu marszałkowskiego i siedmiu gmin podpisały porozumienie w sprawie utworzenia samorządowej kolei ze Stronia Śląskiego przez Lądek-Zdrój i Kłodzko do Kudowy-Zdroju.

Wspólna deklaracja wyznacza kierunki działań dla trzech szczebli samorządowych. Województwo będzie zmierzało do przejęcia torów kolejowych, a gminy mają przejąć opuszczone i zdewastowane dworce. Również władze gmin w Górach Sowich chcą uruchomić 12-kilometrowy odcinek ze Srebrnej Góry do Woliborza.

Jednak najwięcej nowych %07połączeń wraca na Śląsk. Już od 9 grudnia ruszą tu 134 nowe pociągi, najwięcej na trasach: Bytom - Gliwice oraz Katowice - Tychy. Bytom o najwyższym od lat bezrobociu w regionie zyska dzięki temu połączenie z Gliwicami, gdzie jest prężna podstrefa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, poszukująca ludzi do pracy. Atutem Bytomia są natomiast liczne uczelnie, do których trudno było z Gliwic dojechać. Z kolei Tychy - sypialnia Katowic - będą miały świetne połączenie dla studentów uczących się na kilkunastu katowickich uczelniach i osób szukających pracy w stolicy aglomeracji. Wszyscy skorzystają.

Beata Sypuła, (RP) - POLSKA Dziennik Zachodni

Mojego komentarza słów kilka:
Z poprawy sytuacji można się cieszyć. Na podanym w artykule przykładzie mieszkańców Nysy zaczynamy coraz wyraźniej odczuwać korzyści z członkostwa w UE także u nas, nie musząc wyjeżdżać w tym celu do Irlandii. Ciekawe eksperymenty szykują się na Dolnym Śląsku - podejrzewam, że wiele przygranicznych powiatów (a z czasem także tych położonych nieco dalej) będzie te eksperymenty z uwagą obserwować. Chociaż taką namiastkę konkurencji będziemy mieli - o ile całej inicjatywy nie uwalą PLK. I jeszcze jeden aspekt - ciekawe, czy kolej na nowo zainteresuje się także siatką połączeń Rybnickiego Okręgu Węglowego. ROW liczy sobie około 600 tysięcy mieszkańców (niewiele ustępując Wrocławiowi), a połączenia ma fatalne...

Wsiąść do pociągu marszałkowskiego

Magda Nogaj 2008-01-03, ostatnia aktualizacja 2008-01-03 18:12

Jest szansa, że będziemy jeździć czystszymi pociągami, które nie spóźniają się i są tańsze. Radni sejmiku powołali spółkę akcyjną Koleje Dolnośląskie, która ma być konkurencją dla Przewozów Regionalnych PKP.
Nowa spółka chce uruchomić połączenia zlikwidowane niegdyś przez PKP. Dalej będą one nierentowne. Ale nie chodzi o to, by na nich zarabiać. - PKP będzie miało konkurencję. Tylko w ten sposób możemy nakłonić je do poprawy jakości - mówi Patryk Wild, członek zarządu województwa. - Chcemy, by pociągi były czyste, nie spóźniały się i były tańsze. Jeśli PKP temu nie sprosta, to z czasem nasza spółka wyprze ich z lokalnego rynku.

Do korzystania z Kolei Dolnośląskich pasażerów przekonać ma nowoczesny tabor. Na razie spółka ma cztery szynobusy. Do końca roku kupi kolejnych osiem. - Są szybsze od pociągów, mają klimatyzację, a ich rozkład jazdy będzie skoordynowany tak, by pasażerowie mogli, nie czekając, przesiąść się do autobusów. W obu środkach transportu będzie obowiązywał jeden bilet - zapowiada Wild.

Pierwszym zadaniem nowej spółki będzie stworzenie tzw. kolei aglomeracyjnej. - To wzmocni atrakcyjność naszego regionu w oczach inwestorów, bo zapewni przypływ pracowników. Jeśli ktoś mieszka np. w Lwówku Śląskim, nie będzie miał kłopotu z dotarciem do pracy we Wrocławiu. Kolejne plusy to mniejsze korki na drogach i mniej wypadków - wylicza Wild.

Szynobusy wyruszą na trasy pod koniec tego roku. Jako pierwsze uruchomione zostanie połączenie Wrocław-Trzebnica. PKP zlikwidowała je kilkanaście lat temu. Koleje Dolnośląskie mają też jeździć do Świdnicy i Wałbrzycha oraz przez Legnicę do Lubina. Zarząd województwa bierze też po uwagę przedłużenie w przyszłości tego połączenia do Polkowic, a nawet Głogowa. W tym celu należałoby dobudować kilka kilometrów torów. Do pracy we Wrocławiu autobusami szynowymi dojeżdżaliby też mieszkańcy Ząbkowic i Dzierżoniowa.

W tym roku urząd marszałkowski przekaże PKP dotację w wysokości 50 mln zł. Ale w przyszłym roku dofinansowanie zmniejszy się do 42 mln zł. Większe wsparcie otrzymają natomiast Koleje Dolnośląskie. Teraz spółka dostanie 2,5 mln zł na rozwój, ale w 2009 roku będzie to już 16 mln zł. Szynobusy mają obsługiwać 30 proc. tras przewozowych na terenie województwa.

W Przewozach Regionalnych PKP przyznają, że konkurencja wymusi na nich poprawę jakości. - Jeżeli nie obniżymy kosztów, nie zadbamy o lepszy tabor, możemy przegrać przetarg na obsługę danego połączenia - mówi Andrzej Piech, wicedyrektor PKP PR. Jednocześnie chwali pomysł urzędu marszałkowskiego: - Ten model świetnie się sprawdza np. w Szwajcarii, gdzie funkcjonuje 130 różnych kolei. Niektóre z nich obsługują nieraz zaledwie kilkukilometrowe odcinki, bo 80 proc. tras należy do narodowych kolei Szwajcarii.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4807871.html