jama po wyrwaniu zęba

sakura sasuke

Moja kotka była bardzo wychudzona zanim do mnie trafiła. To była kotka dzika złapana do sterylki. Po sterylce nie mogła się pozbierać i trafiła do mnie na podleczenie. Ponieważ leczenie zapalenia dróg oddechowych przynosiło marne postępy, to ją dokładnie zdiagnozowałam. Okazało się, że kotka ma dodatni test białaczkowy i niewydolność nerek. Na dodatek nie ma większości zębów mimo iż jest kotką ok 4 letnią.
Teraz okazało się, że jej brak apetytu ma bardzo prozaiczną przyczynę. Ma ropień koło jednego ząbka i stan zapalny śluzówki jamy ustnej. Dostaje antybiotyk a w przyszłym tygodniu będzie miała wyrwany ząbek.
Aha, kontrolny test białaczkowy wyszedł ujemny. Oprócz leczenia nerkowego kotka bierze ludzki interferon, bo na koci mnie nie stać , Scanomune i Vita-pet.
Ja mam ją u siebie dopiero 3 miesiąc i może teraz jak podleczy jej się pyszczek to zacznie znowu ładnie jeść.
Moja druga kotka z niewydolnością nerek ładnie wygląda i nie ma objawów choroby. Zmiany są widoczne tylko w badaniach krwi i tak na oko nikt by nie powiedział, że jej coś dolega.
Mam nadzieję, że przy odpowiednim postępowaniu jeszcze długo będą mnie cieszyć swoim towarzystwem

" />Mariola, żyjesz jeszcze po tym wyrwaniu zęba??? Znalazłam takie informacje które mogą Ci się przydać: przez 24 godziny po wyrwaniu nie wolno przepłukiwać intensywnie jamy ustnej ani też czyścić zębów w pobliżu miejsca gdzie był wyrwany ząb. Wszelkie napoje najlepiej pić napoje przez słomkę i trzeba unikać picia gorących płynów. W następnym dniu po wyrwaniu zęba stomatolog może zalecić aby delikatne płukać jamę ustną ciepłą wodą z dodatkiem soli. I bardzo ważne jest aby po zabiegu wytrwać bez papierosów bo palenie powoduje że rana dłużej się goi!!!!!
Przeczytaj sobie też taki medyczny artykuł jak prawidłowo postępować po zabiegu wyrwania
>http://docere.pl/?m=36&a=4259
Daj znać czy te sposoby pomogły, pzdr

Witam!
Mam problem trwający już dość długo.
Zaczęło się około dwóch lat temu kiedy zauważyłam zgrubienie na szyi.
Okazało się,że jest to powiększony węzeł chłonny.
Doktor wysłał mnie do dentysty bo miałam problemy z zębami,
w tym jeden ropiał co jakiś czas.
Robiłam badania krwi i moczu ale wyszły dobrze z wyjątkiem podwyższonego OB.
W tym samym czasie miałam również infekcję układu moczowego
i ginekolog stwierdził,że OB jest dlatego podwyższone.
Do dentysty się jednak nie udałam z kilku powodów,
później się przeprowadziłam a następnie zaszłam w ciążę
co uniemożliwiło mi wyrwanie zepsutych zębów.
Po porodzie zaczęłam chodzić do dentysty.
W między czasie znowu zaniepokoił mnie powiększony węzeł
oraz uczucie kulki w gardle.
Lekarz już inny wysłał mnie do laryngologa.
Laryngolog stwierdził,że dużo infekcji gardła i okolic
jest związanych z zębami i wysłał mnie do dentysty.
U dentysty wyrwałam korzeń z ropniem.
Uczucie kulki w gardle po kilku dniach ustąpiło jednak węzeł był nadal powiększony.
Udałam się więc prosto do onkologa z obawy przed czymś poważnym.
On stwierdził, że węzeł jest powiększony przez zęba.
Żaden inny węzeł nie był powiększony i doktor powiedział, że na 99% to nic
ale mimo wszystko dał skierowanie na morfologię+OB
oraz usg jamy brzusznej i rtg klatki piersiowej.
Badanie te będę wykonywać w najbliższy wtorek.
Od około kilku tygodni mam kolejny problem gardłowy.
Na początku miałam cały czas zaczerwienione gardło
które przez dwa tygodnie cały czas mocno bolało
oraz suchy kaszel przy kładzeniu się wieczorem do łóżka,
który czasem budził mnie nawet kilka razy.
Lekarz przepisał mi Bioparox.
Pomógł mi on bardzo szybko na ból ale lekki kaszel pozostał.
Kupiłam więc sobie syrop Herbapect.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej zauważyłam pogrubiony język.
Byłam z tym u doktora i stomatologa ale stwierdzili,że taka uroda
i że mam język geograficzny chociaż chodziło mi o jego spód a nie wierzch.
Zrobił się on jakby bledszy, od spodu zaś krwisto czerwony
i wylewający się na boki.
Wydawało mi się,że to ślinianki jednak stwierdzenie dwóch lekarzy,
że mam się nie martwić uspokoiło mnie na jakiś czas.
Ostatnio właśnie stwierdziłam,że język nadal jest zmieniony
a do tego pojawiły mi się gule na szyi.
Miałam uczucie ściśnięcia w gardle,jakby zwężenia...
Gardło mnie piekło,ale nie jak zgaga tylko taki gorąc.
Uczucie ciepła miałam również pod językiem oraz na szyi,
gdzie promieniowało aż do uszu.
Zgaga też się pojawiała ale lekka i zazwyczaj po popołudniowej drzemce po obiedzie.
Ból gardła był rzadki,parę razy bolało mnie podniebienie.
gardło mnie również wielokrotnie swędziało i drapało,czułam ogólny dyskomfort.
Przy przełykaniu nie odczuwałam bólu natomiast język i ślinianki
bardzo reagują na zimne i gorące napoje oraz potrawy o wyrazistych smakach
(podczas spożywanie czegoś kwaśnego ślinianki reagują jeszcze bardziej niż normalnie
aż mnie bolą).
Do tego odczuwałam bóle w klatce piersiowej,
niezbyt silne ale połączone z pieczeniem.
Pomagał mi na to Bioparox.
Wydaje mi się że równolegle do problemu z gardłem i zębami
często odczuwam kłucie w głowie, przeważnie w tyle lub na czubku
jakby ktoś mi wbijał szpilki
.Z bolącymi śliniankami udałam się oczywiście do lekarza.
Przepisał mi witaminę A+E i Controloc i kazał nadal brać Bioparox
i dał skierowanie do laryngologa.
Laryngolog wyczyścił mi uszy,zajrzał do nosa i dość szczegółowo wypytał o wszystko.
Pytał czy mam temperaturę ale nie mam.
Przepisał Deflegmin i Rutinoscorbin i kazał przyjść jeżeli nie poskutkuje.
Po dwóch tygodniach znowu do niego przyszłam.
Chciałam skierowanie na badanie ale stwierdził,
że trzeba te ślinianki podleczyć najpierw antybiotykiem.
Przepisał mi więc witaminę A+E, Rovamycine i syrop Ambroksol.
W ten sam dzień poszłam do dentysty i wyrwałam ostatni korzeń.
Teraz mam tylko kilka zębów do plombowania.
Biorę antybiotyk trzeci dzień i nie widzę żadnej poprawy.
Dziś byłam znów u lekarza ogólnego po skierowanie na badania krwi i moczu oraz TSH.
Nie wiem już co mam robić,boję się,że to może być coś poważnego
a wszyscy lekarze mnie zwodzą!
Do tego mam właśnie problemy z nerwami i bardzo się denerwuję i boję.
Bardzo proszę o pomoc.
Z góry dziękuję i pozdrawiam!!

[ Dodano: 2007-11-13, 17:40 ]
Kontynuacja mojej historii jest następująca.
Antybiotyk nic mi nie pomógł więc laryngolog przepisał mi Claritine na alergię gdyż zaczęło mi coś ściekać po ścianie gardła i niektóre objawy mogły wskazywać na alergiuę.
To również nic nie pomogło.
Dzisiaj po raz kolejny byłam u lekarza.
Nie zauważyłam żadnej zmiany w jamie ustnej.
Nadal mam pogrubiony język i mocno zaczerwieniony od spody.
Na szyi również czuję pogrubienie ale lekarz stwierdził że to nie ślinianki tylko tyle węzłów chłonnych mam powiększonych.
Chciałam zaznaczyć że wcześniej miałam powiększony tylko jeden węzeł a teraz wychodzi na to, że powiększone mam wszystkie w okolicy gardła i szyi.
Powiedziałam doktorowi,że teraz dużo jest przypadków gdzie ludzie mają gronkowce i paciorkowce i czy moje dolegliwości mogą być spowodowane tymi bakteriami?
Zapytałam czy mogłabym zrobić wymaz z gardła ale on stwierdził ,że nie ma teraz takiej potrzeby.
Przepisał mi Sinupret i Lymphomyonet.
Do tego mam brać znowu Rutinoscorbin.
Sama recepta będzie mnie kosztować ponad 50 zł.
Laryngolog powiedział,że mam to brać przez trzy tygodnie i jeśli mi nie pomoże
to przyjść za miesiąc to wtedy zrobimy wymaz...
Nie mam już słów.
Bardzo proszę o fachową poradę bo tych lekarzy nie można nazwać fachowcami.