jaką ziemię potrzebuje róża

sakura sasuke

ojciec Rozy milionerem?
a czy moze ktos wie co oznacza znaczaca pomoc? znaczaca czyli
finansowa? finansowa??? a czy ten pan nie posiada 18 ha ziemi ?
ziemi na pograniczu Sierakoskiego Parku Narodowego, w dorzeczu
Warty? a wtej okolicy za metr placa min 50zl a nawet do 150? to
niech sprzeda ja nawet za 20zl za metr i bedzie mial znaczaca pomoc-
- prawie 4 miliony!!!!!! nie dziwi to Was?. A doplaty bezposrednie-
ok 500 zl za ha czyli 10tys rocznie, a przeciez mowi ze pracuje ,
tzn o jaka pomoc tu chodzi?? czyli kurator i sad mieli racje ci
ludzie potrzebuja pomocy ale nie finansowej, a moze psychologicznej,
psychiatrycznej czy moze duchowej? A kim jest ta pani mecenas? a nie
jest to moze to ta pani mecenas ktora ma sprawe w sadzie o przejecie
gospodarstwa od starszego pana na zasadzie ,,kruczkow" prawnych-
oczywiscie pytam?? a moze latwy sposob na zarabianie? Jesli ktos wie
to prosze o odpowiedz


Ta lektura to żal czytałem ja miesiąc temu w szkole

Mały Książę powrócił do rożny , ponieważ nie potrafił bez niej żyć . I była najpiękniejszą na całym świecie ...

daj +++ XD


ty jesteś żal. Trzeba mieć mózg żeby zrozumieć wszystkie ukryte przekazy tej książki.
Jak ją czytałem dawno temu to bardzo mi się spodobały te metafory.



List:


ROGI PRZYJACIELU!!!
Na początku mojego listu chciałbym Cię bardzo przeprosić za moje nagłe zniknięcie, bez pożegnania. Jednak nie mogłem długo czekać, cos do mnie dotarło… postaram się jak najlepiej uzasadnić moje niekulturalne wobec Ciebie zachowanie.
Nie pamiętam już czy opowiadałem Ci, co się ze mną działo zanim dotarłem na Ziemię, a jeśli tak to pozwól, że ponowione przytoczę moją historię. Mieszkałem - i mieszkam- na planecie B-16 z trzema wulkanami, barankiem, baobabami i Różą- powodu mojego powrotu… podczas codziennych prac ogrodowych związanych z uporczywymi drzewami, natknąłem się jakaś dziwną roślinę… była to Róża. Wyrósł z niej piękny i cudowny kwiat; była ona jednak uciążliwa i wymagająca; wszystko jej przeszkadzało, do wszystkiego miała wątpliwości; była pyszna i zapatrzona w siebie. Codziennie o nią dbałem, a co dostawałem w zamian? Oziębłość i kolejne rozkazy. W momencie, gdy postanowiłem wyruszyć w podróż, w poszukiwaniu przyjaciół, powiedziała mi o swoich prawdziwych uczuciach. Dlaczego mnie przez cały czas okłamywała? Trzymała w niewiedzy? Tak traktowała? Przez takie zachowanie ukazała swoje prawdziwe oblicze - była dwulicowa i egoistyczna, ale…takie postępowanie zostało uzasadnione - obawą odrzucenia, brakiem akceptacji. Denerwowały mnie jej zmienne nastroje i kaprysy ale mimo wszystko pragnęła mojego szczęścia, była wyrozumiała, delikatna. Dziś wiem, że zależało jej na mnie...
Jednym z powodów mojego powrotu do Róży była obawa co się z nią dzieje. Przecież te parę kolców nie obroni jej przed dzikimi drapieżcami, a parawan nie uchroni jej płatków od powiewu wiatru. Cały czas się zastanawiałem czy czegoś nie potrzebuje albo się czegoś niedomaga. Po prostu kierowała mną obawa o jej los, o to czy jeszcze żyje, marudzi czy kaprysi.
Poza tym zrozumiałem, że ma tylko mnie, że musi się czuć bardzo samotna i opuszcza. Samiutka i biedna, zdana tylko i wyłącznie na siebie… Postawiłem się w jej sytuacji i nie czułem się lepiej, dotarło do mnie, że to było samolubne zachowanie. Poczułem, się jak ostatni drań…zrozumiałem, że "porzucając" ją niczego nie rozwiązuję, że problem zamiatam pod dywan i że muszę coś z tym zrobić- żal, skrucha i wyrzuty sumienna były kolejnym powodem mojego powrotu.
Innym- była moja rozmowa z lisem. Podczas pobytu na Ziemi, zauważyłem mnóstwo innych róż, mimo tego, iż moja zapewniała mnie, że jest jedyna w swoim rodzaju, że jest kimś niepowtarzalnym i wyjątkowym…, co się okazało… kolejne kłamstwo… ale lis mi uświadomił, że "ja ją oswoiłem i ona mnie oswoiła"- jesteśmy tak samo sobie potrzebni. Wtedy zrozumiałem, jaka jest wartość i siła przyjaźni- jak raz stworzysz więzy, to już ich nigdy nie rozwiążesz, a co najwyżej możesz je porzucić albo przeciąć ale nigdy uczuć nie oszukasz. Poczułem wówczas, że brakuje mi jej uwag, zachcianek, głosu… obecności, ale też poczułem, że ją okropnie zraniłem, zniszczyłem jej wewnętrzne "piękno" to, co dla niej stanowiło tak wielką wartość - którą i ja dziś dostrzegam i nie zamierzam o niej zapomnieć. Aha i przypomina mi się coś jeszcze… patrząc na tamte pięćset róż nie widziałem różnicy z moja, ale dziś ją dostrzegam moja jest delikatniejsza, bardziej subtelna, piękna i czuła. W tym momencie doszedłem do wniosku, że nie jest ona tylko moją przyjaciółką - jest moją miłością i konieczny jest natychmiastowy powrót.
Przepraszam Cię jeszcze raz za moje nagłe zniknięcie jednak, kierowałem się uczuciami, tym co dla mnie jest najważniejsze i to dla czego moje życie ma sens. Miłość to coś niepowtarzalnego, wyjątkowego i bezcennego. I chcę Ci dać pewną radę. Nie uciekaj od problemów od razu je rozwiązuj, bo jeśli będziesz postępował tak jak ja do daleko nie zajdziesz. Życie niejednokrotnie płata nam figle, stawia przeszkody - jednak zawsze miłość je pokona i zwycięży przeciwności losu. Zanim popełniłem błąd wyprowadzając się w planety, przywiązywałem zbyt wielką wagę do błahostek, drobiazgów i szczegółów zamiast skupić się no tym, co nas łączy.
Kolejny raz proszę o wybaczanie mi tak skandalicznego zachowania. Pamiętaj najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, dobrze widzi się tylko sercem…
Twój
MAŁY KSIĄŻĘ
P.S. Miłość jest tak wiatr - choć jej nie widzisz to ją czujesz…


znaleziony w internecie. Możesz skorzystać z fragmentów jeśli twoja nauczycielka korzysta z internetu. Z doświadczenia wiem że bań nie mogą stawiać jeśli wzorujesz się na innej pracy.