jak zrobić kartki wielkanocne

sakura sasuke

Witam, musze zrobic kartke wielkanocna w wordzie i mam problem. Polega on na tym, ze nie moge zadnym sposobem przeciagnac kanwy na cala kartke. Przez to nie moge pogrupowac obiektow znajdujacych sie poza kanwa a to juz -2pkt przy ocenianiu. Jesli moze mi ktos podac sposob na grupowanie obiektow z poza kanwy lub na rozwiniecie kanwy na calutka kartke to bede wdzieczny. Pozdrawiam.

Jak teraz jest na głównej stronie ta reklama "nie zapomnij o wielkanocnych kartkach..."
o na tej stronie http://galeria.glitery.pl/.
To może dałoby się zrobić tak żeby użytkownik też mógł dodać
taki baner reklamowy swojego profilu , loterii itp.
Wiem że są ogłoszenia ale tam bardzo szybko się zmieniają
te profile.Jakby się kliknęło w ten baner to przenosiło by na profil
osoby która to pisała.

Mniej więcej coś takiego.
Za taki baner płaciło by się w zależności od tego na ile on ma być
na tydzień- 1OO pt. bonusowych
itd.

Czesc Grosikowe.
Wpadam w biegu: JagodaP, nie mam emaila od Ciebie, wyslij raz jeszcze.
Nawet mnie nie dziwi to, ze niektore emaile nie docieraja, bo tydzien temu dostalam z serwisu Onet... kartke swiateczna na Wielkanoc!!!!!

KrystynaP; jelitka w zdrowiu to gwarant dobrego wygladu i samopoczucia, ale w dzisiejszych czasach nikt tych jelit w doskonalym stanie nie ma.
Wzdluz dlugich metrow jelit miesci sie az 75% tkanki ukladu obronnego, a o tym nikt nie pamieta.

No i jeszcze zapotrzebowanie na przyjaciol najwiekszych, czyli dobra flore bakteryjna; im wiecej tym lepiej, a niszczy ja chociazby chlorowana kranowa.
Czego te dobre bakterie nie potrafia; nawet z rozedrganego czlowieka umieja zrobic lagodniejszego przez produkcje duzych ilosci witamin z grupy B. Ach, nawet ulatwiaja produkcje hormonu szczescia, czyli serotoniny. Kto by pomyslal?

Trzymajcie sie grosikowe, ruszam w dzika podroz po Ameryce.
Duzo zdrowia, Nessce szczegolnie!

hej,
potrzebuję pilnie zdjęcie jajka. Mogę na to wydać max 50-60zł netto. i potrzebuję fakturę VAT.
Termin na wczoraj:) Jakby ktoś przypadkiem miał takie zdjęcie albo chciał zrobić to poproszę o info. Jajko ma być wykorzystane na okładce kartki wielkanocnej. Dla zainteresowanych mogę przesłać projekt.
Zdjęcie powinno przedstawiać przynajmniej w przybliżeniu coś takiego jak poniższe:

" />Gigaherc

Ja dołaczyłam do tego forum 16.10.

Jeden psycholog stwierdził z psychiatrą,że mam zespoł lękowo-depresyjny, inny,że mam zalamanie nerwowe.
Od ponad dwóch tygodni jestem na lekach, objawy częściowo się osłabiły, w małym stopniu, we wtorek idę znów do psychiatry bo kończą mi się leki, może mi też nie pasują tak do końca, to sięokaże.Mam świetnego ordynatora-psychiatrę, który pracuje w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych.cały wrzesień chodziłąm do psychologa raz w tygodni na kasę chrych, Od dwóch tygodni chodzę dodatkowo, ale to już prywatnie dwa razy w tygodniu na terapię psychodynamiczną, moja terapeutka ma dwóch superwizorów. Jest dobra w tym co robi.
Napewno jedynym wyjściem jest psychoterapia poparta medykamentami.
Ja nie poddam się , wierzę,że w końcu ktoś musi mi pomóc rozwiązać moje problemy, ten konflikt emocjonalny.
Na początku nie brałam leków, a zaczęło się to już w sierpniu, z dnia na dzień obnizał mi się nastrój, potem dostałąm takiego stanu....nie chcę opisywać bo tego nei da sieopisać...w każdym bądź razie chciałam,żeby mnie ktoś odwiózł do szpitala, zamknął tam, nafaszerował lekami , i żeby codziennie przychodził do mnie ktoś na psychoterapię.
Pierwszym krokiem jaki uczyniłam to znalazłampsychologa, potem psychiatrę, zapisał mi leki. Trochę się poprawiło, ale jestm ogólnie jałowa, bez emocji, czasem się uśmiechnę , czasem zapłaczę, ale rzadko. Wydaje mi się,że znam problem, ale teraz muszę go sobie uświadomić, a to wymaga czasu. Mam dużo objawów somatycznych, ciężkość na klatce piersiowej, cały dziń ciężki oddech, muszę robićparegłębszych wdechów cały czas, wydaje mi sie,że płuca za mało mają powietrza.Z tym sięjuż budzę. Teraz na L-4 jestem, w pracy nie umiałąm już funkcjonować , a mam b. odpowiedzialne stanowisko.
Chodzę po L-4 do rodzinnego, on wie co się dzieje.Resztę załatwiam u psychiatry-leki, i psychologów-terapia.
musisz coś zacząć robić, na siłę na początku, zmuszać się, wiem ile to Cię kosztuje, też tak mam.Ja np. zaprowadziłam sobie dziennik, opisuję w nim różne sprawy, odczucia, wszystko co mi do głowy przychodzi, nie piszę go codziennie, ale powinnam.Potem mozesz sobie porównać wg dat jak było np. na pocżatku, po jakimś czasie itp. Oprócz tego na siłę staram się np. zrobić coś innego: ostatnio robię własnoręcznie malowane kartki na Boże Narodzenie.Ogólnie gram na pianinie, ale juzdawno nie ćwiczyłam,może wezmęsięi za to. Wydrujowałąm sobie pewne attykuły z netu np. o refleksologii, wydrukowałam sobie mapkę stóp i rąk z miejscami , które wskazują punkty umiejscowionych na dloniach i stopach narządów, masuję je. Mam kontakt z moją sekretarką.Ja dostaję e-maila z Wydziału Edukacji to jej przekazuję co ma wykonać, sama czasem coś opracuje, także nie wyłączam siecałkowicie od pracy. Nie jestem gotowa,żeby tam móc pójść.Kocham, kochałąm swoją pracę, Le teraz się odizolowałam. Mam poczucie choroby, ale to przecież musi minąć.Czytam też to forum. Jak wykonam kartki bozonarodzeniowe, to może zacznę robić wielkanocne,żeby tylko nie myśleć o moich dolegliwościach....jest to b. trudne, w nocy przed spaniem czytam, czasem rozwiązę krzyzówkę, wcześniej tylko lezałam, czułam lęk, który towarzyszył mnie przez cały dzień , nie miałam co z sobą zrobić...uczucie.....nie do opisania, łącznie z pytaniami: Kim jestem? Dlaczego jestem w takim stanie? Czego się boję?. Raz miałam sytuację,że ubrałam sie trudem do pracy, zrobiłam makijaż-też z trudem, chciałam wyjść do pracy, wróciłam się....i od tego czasu jestem na L-4.Nie umiem sprecyzować swoich celów życiowych, zmianilam się, wszystko mnie przeraża, a najbardziej to gdy widzę innych ludzi, którzy nie wiedzą co ja przezywam w śroku. Oni sobie poprostu idą wolno, spacerują rozmawiaja, a ja walczę sama ze sobą, palę coraz więcej papierosów. Zadaję sobie mnóstwo pytań...na które nie znam odpowiedzi.Szczególnie pani terapeutka zadaje mi takie pytania, spekuluje, nie narzuca, ale cosmi uświadamia, pewne mechanizmy mojego myślenia. Na tym polega terapia,że to co maszw podświadomości....musi wejsc w swiadomośc, trzeba to przepracować...i tak powoli dochodzi siędo zdrowia psychicznego.Oczywiście to w skrócie napisałam. Jeśli chcesz mozesz napisać do mnie, wyjaśnię, podpowiem.Ale decyzja należy wyłącznie do Ciebie.
Pozdrawiam Ciebie i wszystkim forumowiczów.
Monika

[Dodane po edycji:]

Acha......Gigaherc...przypomiało mi się jeszcze cos.....
jak lekarz stwierdzi,ze nei masz depresji...to idz do innego.Są lekarze i "lekarze", psycholodzy i "psycholodzy"-bez urazy. Jeśli będziesz czuł nadal,że coś Ci jest....musisz sobie pomóc-czasami nerwica przybiera różne postacie: mówi się o zespole depresyjno-lękowym, o depresji maskowanej, o nerwicy lękowej, o zespołach róznych nerwic....dlatego jeśli masz poczucie tego czegoś co masz w sobie, jakiś konflikt, pewni e emocjonaly(nie jestem wyrocznią) to proszę idż do psychologa, to żaden wstyd. Wstyd to kraść, póki szybciej zgłosisz sie do psychiatry i psychologa...tym llepiej dla Ciebie. I wierz,że wyjdziesz z tego!
Monika.

" />Całe szczęście , że znalazłam ten temat i post Zebry ( Zebro wielkie dzięki !!! ) , inaczej w ogóle nie wyjechałabym do Anglii , bowiem wszędzie słyszałam o badaniach serologicznych.
Wyrobiłam dziewczynkom paszporty , zaszczepiłam , odczekałam 21 dni , odrobaczyłam i "odkleszczyłam" (to to już lekka paranoja ) , opłaciliśmy dziewczynom bilet na prom ( 50 funtów za dwie frety ) zabrałam potrzebne dokumenty i w drogę ...te sama co Zebra ...prom Calais -Dover ...i tu zaczęły się schody .
Pani Francuzka w punkcie kontrolnym stwierdziła , że paszporty fretek są " not good " bo nie ma " blood test" (czyli testów serologicznych) po czym odesłała nas do biura gdzie Pan Francuz stwierdziła to samo ...ręce mi opadły ... tłumacze , że owszem psy i koty musza mieć blood test ale fretki nie .Pokazuję wydrukowaną stronę DEFRY podaną przez Zebrę , Pan Fracuz widocznie zna j. angielski na poziomie "hello" bo przewraca kartki w tę i z powrotem , ogląda paszporty i tak w kółko i pomimo moich tłumaczeń i proszenia by sobie wszedł na stronę Defry (jeśli nie wierzy wydrukowanym przeze mnie papierom ) i sprawdził te informacje , oświadcza , że musi skontaktować się z DEFRA . Myślę "świetnie , niedziela wielkanocna , jesteśmy brzydko mówiąc udupieni i w myślach układam plan awaryjny. Zostajemy wyproszeni z biura , przez szybkę widzę , że Pan Francuz skanuje każdą stronę fretkowych paszportów , a tymczasem prom przepływa nam koło nosa (na szczęście za godzinę jest następny).po 20 min. Pan Francuz wychodzi i oświadcza , że owszem "blood test" nie jest potrzebny ale nie minęło pół roku od -i tu nie wiem ,bo stuka długopisem raz w date szczepienia przeciw wściekliźnie , raz w datę zaczipowania - dochodzę do wniosku , że to chyba baran popromienny jakiś - znów tłumaczę jak krowie na rowie , ale nie chce słuchać , mówi , że czeka na tel. z DEFRY.
Następne 20 min. po czym wychodzi do nas jakaś pani i mówi , że wszystko ok, możemy jechać .W końcu wychodzi Pan Francuz z mocno kwaśną miną i potwierdza , że wszystko ok.Nie omieszkałam , z równie kwaśną miną , stwierdzić , że "teraz, gdy następna polska fretka będzie jechała do Uk , będzie Pan już znał procedury " .Rozpisałam się ale zżarło mi to wszystko sporo nerwów.
Reasumując :
Zebra miała farta , ale biorą pod uwagę , że nigdy nie wiadomo na kogo się trafi , radzę być zabezpieczonym z każdej strony , w końcu chodzi o nasze kofane ogony:
-paszport i chip
- odrobaczenie , odkleszczenie
to jasne , ale koniecznie wydrukujcie sobie stronę podana przez Zebrę czyli:
http://www.defra.gov.uk/animalh/quarant ... etpets.htm
sądzę , że gdybym nie miała wydrukowanej tej stronki nie miałabym żadnego argumentu ,żeby w ogóle zmusić Pana Francuza do jakichkolwiek starań w kierunku wyjasnienia sytuacji.
Do tego RADZĘ wydrukować również podpunkty wyjaśniające hasła :"six month rule" , "21 day wait" i " listed countries" -czego ja nie zrobiłam , błąd , bo może to uprościłoby sprawę .

Kolejna sprawa to prom .Słyszałam , że nie wolno wnosić zwierząt na górę promu , trzeba zostawić na dolnym pokładzie w samochodzie . Nigdy bym na to nie poszła (a gdyby prom tonął ? - moje wizje fatalistki hihihi) zabrałam dziewczyny w trasporterku na pokład do restauracji ,brałam na ręce ale nie puszczałam na podłogę ,żeby się nikt nie czepiał . Puszczałam je na smyczy na pokładzie zewnętrznym na dworze .

Tak więc , po małych problemach moje córcie dołączyły do grona fretkowych emigratek
P.S.
Jeśli ktoś chciałby zabrać fretkę do Uk a miałby problemy ze znalezieniem transportu polecam firmę L.A Transport , przejazd busem , zwierzaki akceptowane bez problemu . Miejsce odbioru właściciela z fretką w Pl do dogadania , miejsce docelowe jedynie na trasie Dover - Birmingham .
tel.07752388704