jak sobie radzić z głodem alkoholowym wyzwalacze

sakura sasuke

Ag))Ależ dziel się z nami swoimi miłymi chwilami (i gorszymi..bo będą)
Im więcej pozytywnych rzeczy zauważysz na trzeźwo,tym samycm wynikających z nie
picia-tym lepiej dla Twojej motywacji z podjętej decyzji.
Myślisz,że ja nie byłam w euforii? (nie przyznawałam się tutaj,hi,hi)Ale
cieszyłam się jak dzika ,po cichu liczyłam,że dam radę sama-bo było mi tak
bosko..
Ale pod koniec grudnia było już mi coraz ciężej...Do tego myśl o Sylwestrze.
Poszłam,dałam radę, bo i tak ,przeważnie piłam w ukryciu,w samotności w domu-
ale się wystawiłam na 'wyzwalacze'(oglądanie butelek,szklanek,podpitych
znajomych)-a to wszystko koduje się w głowie i powraca ..jako głód alkoholowy.
Sama już poczułaś co to wyzwalacz,pijąc wodę z kielicha ..a ich jest..ho ho )
Wiem,że Renata radzi sobie-mogę tylko trzymać za nią kciuki.
Osobiście tylko uważam, że idąc na terapię-można sobie bardziej pomóc i
szybciej-czemu nie skorzystać z czegoś kto już opracował, podaje Ci na tacy- w
dodatku za darmo.Przecież to jest choroba i wiadomo już jak ją leczyć. Jakoś
można sobie radzić,ale jak długo.Teraz jestem taka 'mądra' bo poszłam na
terapię. I jak mam określić jak ja sama sobie radziłam przed terapią,to
nazwałabym-"jakoś-bylejakoś".Jak inni sobie radzą-nie wnikam.
Ag, razem z Tobą cieszę się z twojego,kolejnego trzeźwego wieczoru.Ja wiem
jak to jest ))))
pozdrawiam/belka

wyzwalacze choroby alkoholowej
Jak radzic sobie z wyzwalaczami choroby alkoholowej

W fazie ostrzegawczej i zasadniczej choroby alkoholowej czesto
okreslone emocje wyzwalaja uczucie glodu alkoholowego.

1. Zaplanuj z gory, zaplanuj z gory, zaplanuj z gory.

2. Jezeli znajdziesz sie w bezposrednim kontakcie z "wyzwalaczem",
odejdz natychmiast bez wzgledu na wszystko. Nie szukaj wymowek
dlaczego chcesz pozostac.
3. Unikaj barow, klubow, spotkan towarzyskich gdzie trudno byloby Ci
byc i nie pic.
4. Zdecydowania unikaj osob z ktorymi piles lub ktorzy pija w Twojej
obecnosci.
5. Rozmawiaj otwarcie z innymi o Twoich "wyzwalaczach" zanim
zetkniesz sie z nimi.
6. Zawsze nos przy sobie numer telefonu lub adres conajmniej trzech
zyczliwych Ci osob, z ktorymi moglbys porozmawiac gdy pojawi sie
uczucie glodu alkoholowego.
7. Kiedy nie mozesz uniknac kontaktu z "wyzwalaczem" np. przyjecie
rocznicowe, zabierz ze soba osobe, ktora zna Twoj problem.
8. Spisz i umiesc w widocznym miejscu liste Twoich "wyzwalaczy" np.
na lustrze w lazience, na drzwiach od lodowki, nad lozkiem itp.
9. Zawsze posiadaj w zapasie plan awaryjny na wypadek, gdyby Twoj
pierwotny plan zostal zburzony lub gdybys znalazl sie w sytuacji
wysokiego ryzyka.
10. W przypadku zetkniecia z "wyzwalaczem" uruchom pozytywne
myslenie. Mow do siebie: "To minie. Poradze sobie z tym bez
alkoholu. Bede dumny z siebie jezeli mi sie to uda".

WYZWALACZE ZEWNETRZNE

samotnie w domu, w domu z przyjaciolmi, w domu przyjaciol, na
imprezach sportowych, w barach, klubach, podczas wyjazdow za miasto,
przed randka, w trakcie randki, przed praca, w szczegolnym miejscu
(wlasnym, osobistym), w czasie pracy, po pracy, w dzien wyplaty, gdy
posiadasz spora gotowke, na mecie, prowadzac samochod, przed
sniadaniem, po obiedzie, wieczorem...

WYZWALACZE WEWNETRZNE

brak milosci, zrozumienia u innych, poczucia bezpieczenstwa,
depresja, emocjonalny bol, frustracja, irytacja, krytyka ze strony
innych, lek, nerwowosc, niepokoj, napiecie wewnetrzne, poczucie
opuszczenia, obcosci, presja innych, podekscytowanie, pewnosc
siebie, poczucie winy, szczescia, samotnosc, smutek, strach,
zazdrosc, zmieszanie, zlosc, zmartwienie...

>Ale też uważam, że
> powrót do picia może odbyć się w sposób tak szybki, że aż nieświadomy. Działa
> sie niczym automat... wiem, miałam w domu wielki remont, zamęt, fachowcy
> piwno-wodczani, pospiech, butelki. Wiem, że nie piję, a sama ręka kieliszek chc
> e
> nalewać. Dziwne rozdwojenie wewnętrzne...

Jesli ktos zapija, to wlasnie mowi,ze nie wie, skad to sie wzielo.
Natomiast samo napicie sie, jest juz ostatecznym ogniwem calego lancucha.
Dlatego warto traktowac siebie powaznie i uczciwie.

>Dziwne rozdwojenie wewnętrzne... Ale taką sobie wtedy dałam szkołę, że
> juz na mnie widok flaszek nie działa:)))

Powiedzialas sobie, jaka jestes niedobra?:)
Mozna i tak, tyle ,ze jest to picie w zaparte.
Na mnie widok flaszek dziala, choc nie jako wyzwalacz. Zawsze wtedy dobrze jest
sobie przypomniec , kim sie jest.

>to trzeba
> przeczekać, przechodzi, tutaj siła woli jest niezbędna, żadna terapeutyczna
> wiedza, raczej odpowiedzialność wobec innych ludzi, m.in. tutaj, przed
> forumowymi towarzyszami...

Terapeutyczna wiedza , to wlasnie m.innymi szukanie swoich drog radzenia sobie z
glodem, nawrotem, itd. Terapie powstaly w oparciu o doswiadczenia alkoholikow.

> A tak to o piciu w ogóle nie myslę, o teraz, kiedy wskakuję na forum, pamiętam,
> ale tak, jakby mnie to nie dotyczyło wcale...

Ja mam swiadomosc, ze picie mnie dotyczy i bedzie dotyczyc przez cale zycie...
Nie mysle o tym,zeby sie napic, ale o tym, jak to robic, zeby trzezwo zyc i
szczesliwie.

> Dlaczego ludzie piją ponownie? Np. tuż po powrocie z odwyku? tradycyjnie rok po
> terapii? Czy to jakas reguła chronologiczna? Czemu ludzie piją po szkoleniu? S
> ą
> nieprzygotowani do życia w trzeźwości, nigdy nie traktowali nauk terapeutycznyc
> h
> poważnie? Wychodzą z urojonego, nieprawdziwego świata w rzeczywistość twardą,
> rządzoną regułami innymi niż słynne mechanizmy... Jak to jest i dlaczego?

Pojecia nie mam, dlaczego widzisz terapie w tak ekstremalnych rozmiarach.
Przesada w kazda strone jest niewskazana i niezdrowa. Jesli ktos terapie za caly
swiat uwaza, to jest to problem.
Jestem ponad 2 lata po terapii, wiec niechetnie, ale musisz mnie ze swojej
reguly, wypisac.
Dla mnie terapia jest praktycznym zestawem wiedzy na temat choroby oraz metod
zycia z ta choroba, na trzezwo.
Dlaczego ludzie zapijaja? Bo alkoholizm to choroba nawrotow, bo terapia to
pomoc, z ktorej mozna skorzystac, albo nie.
Nie wiem, o jakiej terapii piszesz, moja nie kreowala zadnego urojonego swiata,
pozwolila mi wrocic do swiata sprzed nalogu, wrocic do normalnego zycia, do
kreatywnosci, do radosci.Czy nie moze byc tak,ze to , co jedni wysmiewaja i
uznaja za bezwartosciowe, innemu zycie ratuje..?
E4ska, przepraszam za dosc ostry ton niektorych moich wczesniejszych wypowiedzi,
reaguje emocjonalnie, jak kazdy czlowiek. Cenie twoja trzezwosc, cenie trzezwosc
w ogole, ale nie moge zaakceptowac Twojego podejscia do tematu. Jestes
nastawiona na odgrywanie roli oswieconej abstynentki, "Zosi Samosi", ktorej
"kitu nikt nie wcisnie, bo ona swoje wie".
Dlaczego, bez wzgledu na wątek, zawsze wtracasz cos na temat terapii i
terapeutow? Jesli Tobie jest niepotrzebna (wg Twojego zdania), nie mozesz mowic,
ze jest do niczego. To nie jest argument.
pozdrawiam
PaulSixtus

Na takie, jak jest teraz "leczenie" - tak - nie wszystkie środki trzeba zabrać,
takich pomysłów mi nie przypisuj, ale można by zaoszczędzić i to dużo... na
konkretną pomoc, już pisałam, jaką. I, też gdzieś pisałam, na program kilku
spotkań, gdzie poinformować można o konkretnych fizycznych i społecznych
objawach, skutkach alkoholizmu, o tym, jak sobie radzić - praktycznie.
Tak, leczenie psychoterapeutyczne jest nieskuteczne - wszak po cóż byłyby
następne terapie. Jeśli jest skuteczne, to skąd do..... tyle wokół pijaństwa,
najobrzydliwszego i bezczelnego w swej ohydzie.

"uporczywe prezentowanie publicznie na forum takich luźnych (przaśno-
> buraczanych )idei , jest mocno kontrowersyjne". Jedynymi
nieprzaśno-buraczanymi ideami jest: masz problem, idź na terapię dla
uzależnionych bądź współuzależnionych, nie bój nic, cię wyleczą jak z chorych
migdałków, bo to fachowcy są.

Nie bierzesz pod uwagę szkodliwości głoszenia takich poglądów, jak np.
wmawianie, że
-znikoma ilość alkoholikow przestała pić samodzielnie;
-kto sam wytrzeźwiał, gorzej wytrzeźwiał;
-wmawianie kobietom szczególnie, ze jak mąż pójdzie na terapie i szczerze
zacznie się leczyć, to będzie w domu spokój i harmonia, trzeba tylko jej jeszcze
iść "na grupę".

Nie bierzesz pod uwagę faktu: wielu ludzi nie idzie na żadną terapię z wielu
powodów, często z powodów obiektywnych. Czy w ten sposób powinni usprawiedliwić
swoje picie? Zachlać się? Czy moja trzeźwość - krótka, choć ja nie mam
wątpliwosci zadnych, ze ja nie chce nigdy wypić, mnie nic nie kusi, kaców
suchych nie miewam i nie boję się żadnych wyzwalaczy - nie doda temu komuś
otuchy? Mam Ci cytować prywatne listy?

Kto wprowadził teorię "dupościsku"? Popatrz, jak sie ładnie ten ścisk sprawdza w
przypadku wyleczonej po bożemu Zahir i wielu innych, za którymi chodzi zimne
piwo. Za mną nie chodzi natomiast ani wino, ani wódka, ani najlepsze łyskacze.
Znam napady głodu - przerażającej myśli, że mogłabym... żaden nie skonczył się
piciem.

Czemu nie piszecie, zwolennicy absolutnie nie pszenno-buraczani i bez skrzydeł
gołębic, w ogóle bez ptasiego lotu i polotu, że terapia nie rozwiązuje
problemów, że często leczący się i "wyleczony" rzuca i rzuca to picie, po kilka
razy, zapija... i ze do końca życia trzeba zachowac czujność. Ja też kilka razy
próbowałam rzucić, wytrzymałam nawet pięć miesięcy, dwa miesiące, sześć tygodni
- i wreszcie mi sie udało zrozumiec istotę mego pijaństwa.

Nie sprowadzajmy dyskusji do oklepanego za czy przeciw terapii: kto, jak nie my
jesteśmy odpowiedzialni za jej doskonalenie? Co, nie słyszałes od nikogo o
bajzlu w poradniach, o lekceważeniu pacjentów, nie wiesz, że sie posyła ludzi na
siłę do "leczenia" - potrzebne to komu?

A że chciałbys mi zamknąc klawiaturkę... nie Ty pierwszy. Do obraźliwych tekstów
też się przyzwyczaiłam, możesz teksty moje nazywać nawet daktylowo-orzeszkowymi.
I napiszę tak, jak napisałam Zahir: nie wiem, jakie trzeźwienie lepsze, z
terapią czy bez terapii, ale wiem, że moje trzeźwienie tańsze.

Nie honor, nie... to wstyd, aby za moją głupotę miał płacić podatnik - i przy
tym pozostanę i nie wiem, co w moim poglądzie dziwnego, niezrozumiałego czy
szkodliwego???